Młoty ostatecznie poza playoffs, w Płocku... bez zmian

28 maja 2018

W minioną sobotę, w ramach 8. kolejki Topligi, w Płocku miejscowe Mustangi mierzyły się z Hammers Łaziska Górne. Choć pierwszy mecz, pomiędzy tymi drużynami, było starciem lidera z wiceliderem, teraz Młoty walczyły o przetrwanie w walce o playoffs. Zadanie to jednak okazało się – zgodnie z przewidywaniami – niemożliwe do wykonania.

Powiedzieć, że ten mecz był pełen historycznych akcji, przewrotów akcji lub niesamowitych emocji, byłoby kłamstwem. Mustangi nie zamierzają ułatwiać zadania swoim rywalom, nawet pomimo pewnego pierwszego miejsca w grupie i awansu do rundy Dzikich Kart. Ekipa Pawła Kęsego nadal wykorzystuje swoje atuty i już w pierwszej połowie zniechęca rywala do dalszej walki. Tak było i tym razem.

Cieszy mnie to, że chłopacy nie poddali się w drugiej połowie. Przegrywając już 40:0 potrafili się zmotywować, wykrzesać z siebie choć odrobinę determinacji, żeby powalczyć o jakąkolwiek zdobycz. Nie udało się – trudno.
Aksel Kocyła, trener główny Hammers Łaziska Górne

Już w pierwszej serii ofensywnej rozgrywający Mustangów – niezrównany profesor swojej pozycji, który z chirurgiczną precyzją posyła kolejne piłki do swoich skrzydłowych – posłał 30-jardowe podanie w stronę Daniela Bałdygi, który rozpoczął kolejną kanonadę. 30-latek rozegrał fenomenalne zawody, nieco przyćmiewając pozostałych, choć powiedzieć o tym korpusie, że ma słabe punkty, również byłoby niesprawiedliwe. Wyjątkowo, na listę punktujących nie zapisał się tylko Przemysław Pawłowski, który przed tygodniem wprawił wszystkich w osłupienie po swoim chwycie sezonu. Na pozycje lidera wysunęli się zatem Bałdyga z Przyborowskim. Ten pierwszy dołożył kolejne sześć punktów jeszcze w pierwszej kwarcie, a drugi podwyższył za dwa punkty i otworzył wynik drugiej kwarty, po 15-jardowej akcji.

Później do głosu doszła formacja defensywna, do której – tym razem – trener Kęsy nie miał żadnych zastrzeżeń. Skutecznie powstrzymywali rywali nie zbliżając ich chociażby do strefy punktowej, a Maciej Seweryn popisał się dwoma efektownymi przechwytami, które zamienił na przyłożenia. Trzeci z kolei przechwyt – identyczny w skutkach – padł łupem Igora Gierskiego, który tą akcją zapełnił swoją rubrykę statystyk.

W drugiej połowie sytuacja nieco się odmieniła. W składzie gospodarzy doszło do małego przegrupowania, a Młoty postanowiły walczyć, jakby na tablicy widniał rezultat remisowy. Świetne zawody rozegrała cała linia defensywna złożona z: Radosława Barona, Pawła Popiela, Piotra Maciejewskiego i Wojciecha Sojki oraz ich zmienników, czyli Marka Reguły i Tomasza Gustyna. Wszyscy zagrali na swoim wysokim poziomie, robiąc wszystko co tylko mogli, ażeby utrudnić życie rozgrywającego. Niestety, byli jedynym pozytywnym aspektem po stronie łaziszczan. Swoje momenty mieli też linebackerzy, jednak były to bardziej wyjątki niż standardy. To też spowodowało, że w porównaniu do pozostałych meczów Mustangs, nareszcie zaczęła funkcjonować gra biegowa. Wojciech Jaskuła – pierwszoroczniak – rodzi nadzieje na to, że ten element uda się poprawić przed najważniejszym meczem sezonu, jakim będzie runda Dzikich Kart, a na pewno w przyszłości u boku Cezarego Tarkowskiego.

Największą bolączką Hammers w tym sezonie pozostaje pozycja rozgrywającego. Dominik Niedziela z racji swojego urazu nie mógł pojawić się na murawie, a Sebastian Botor nadal nie może odnaleźć się na boisku. To doprowadziło do tego, że za centrem w trakcie meczu pojawił się… Aksel Kocyła, trener główny (nominalny ofensywny liniowy). Absolutny debiut, jeśli chodzi o grę na tej pozycji, więc specjalnie nie odmieniło to oblicza gry, choć miał okazję do kilku efektywnych akcji, a nawet przyłożenia, ale piłki nie złapał Rasheed Nelson. Jeszcze w początkowych minutach meczu, goście wcale nie oddawali inicjatywy i nawiązywali walkę przynajmniej w formacji ataku. Szanse na punkty mieli jeszcze w pierwszej kwarcie, przy stanie 14:0, kiedy to przeszli niemal całą długość boiska, ażeby znaleźć się na 10 jardów przed polem punktowym. Ostatecznie, piłka została zgubiona przy przekazywaniu jej z rąk rozgrywającego do biegacza, co wykorzystali gospodarze i odzyskali posiadanie. Po tym przyjezdni nie potrafili wrócić do gry, szczególnie patrząc na kolejne punkty oddawane przez defensywę.

- Kto wie, jak potoczyłby się ten mecz, gdyby nie to fumble przed polem punktowym. Nie mniej, trzeba oddać gospodarzom, że ich rozgrywający jest nie do zatrzymania. Pomimo świetnej pracy naszej linii defensywnej, zachowywał pełen spokój i niezwykłą precyzję w podaniach. Cieszy mnie to, że chłopacy nie poddali się w drugiej połowie. Przegrywając już 40:0 potrafili się zmotywować, wykrzesać z siebie choć odrobinę determinacji, żeby powalczyć o jakąkolwiek zdobycz. Nie udało się – trudno. Będziemy walczyć z Tigers o jeszcze jedno, honorowe zwycięstwo. - podsumowuje Aksel Kocyła, trener główny Hammers Łaziska Górne.

- Po raz kolejny świetnie funkcjonował nasz atak podaniowy, a obrona wykonała kawał świetnej roboty przy przechwytach oraz akcjach biegowych rywali. Nie ma co ukrywać, że z góry byliśmy nastawieni na zwycięstwo i wszystko poszło po naszej myśli, pozbawiając argumentów naszych przeciwników. Najbardziej cieszy mnie solidna postawa linii ofensywnej przy akcjach biegowych, przeciwko jednej z najlepszych linii defensywnych w naszej grupie. Zagraliśmy bardzo dobrze jako zespół, więc za to należy wyróżnić chłopaków. - stwierdza Paweł Kęsy, trener główny Mustangs Płock.

Mustangs Płock – Hammers Łaziska Górne 46:0 (14:0; 26:0; 0:0; 6:0)

I kwarta
8:0 – przyłożenie Daniela Bałdygi po 30-jardowej akcji po podaniu Willie Sheirda (podwyższenie Daniela Przyborowskiego po podaniu Willie Sheirda)
14:0 – przyłożenie Daniela Bałdygi po 25-jardowej akcji po podaniu Willie Sheirda

II kwarta
20:0 – przyłożenie Daniela Przyborowskiego po 15-jardowej akcji po podaniu Willie Sheirda
26:0 – przyłożenie Macieja Seweryna po 20-jardowej akcji po przechwycie
34:0 – przyłożenie Macieja Seweryna po 50-jardowej akcji po przechwycie (podwyższenie Jakuba Seweryna po podaniu Willie Sheirda)
40:0 – przyłożenie Igora Gierskiego po 30-jardowej akcji po przechwycie

IV kwarta
46:0 – przyłożenie Willie Sheirda po 10-jardowej akcji biegowej

MVP meczu: Maciej Seweryn (Mustangs Płock)

Widzów na meczu: 300

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA